Rower wodny

Niesamowity pomysł i realizacja. To prawdziwy rower wodny a nie łódki. Szkoda, że cena trochę odstrasza. Nie mniej jazda na takim rowerze musi być niezłym przeżyciem. Siłę mięśni wspomaga elektryczny silnik, ale podobno na być również produkowana wersja napędzana wyłącznie nogami.


Źródło: geekweek.pl

Samochód na pedały

 

Marzył o aucie sportowym ale było za drogie. Postanowił sam je zbudować. Tak powstał FOTON. Kształtem przypomina Mercedesa SLS jednak w odróżnieni od niego jest napędzany siłą mięśni bo jest… rowerem.

Pojazd waży około 200 kg i nie jest łatwo nim jechać. Pomimo tego przyciąga spojrzenia niczym magnes opiłki żelaza. Jeśli chcecie się wyróżnić na ulicy z pewnością takie pomysły są najlepszą do tego drogą. Przy okazji nie zmokniecie podczas przejażdżki.

Lusterka

Jak kończy się odwracanie głowy do tyłu podczas jazdy na rowerze? Zwykle większym bądź mniejszym skrętem w stronę obrotu. Na drodze publicznej może to mieć ogromne znaczenie i zaważyć o zdrowiu a nawet życiu rowerzysty. Najlepszym do uniknięcia takiej sytuacji jest montaż lusterka. Ty wydatek od kilku do kilkudziesięciu złotych, który znacznie poprawi komfort jazdy.

Minęły już czasy, gdy lusterka szpeciły rowery. Montowane na długich ramionach znacznie wystawały i psuły stylistkę roweru. Na runku jest ogromna liczba lusterek, mniej lub bardziej użytecznych. Można je podzielić na trzy grup.

Z ramieniem
Najlepiej spełniają swoją funkcję. Jadąc mamy dobry obraz tego co dzieje się za naszymi plecami. Minusem jest cena – zwykle są nieco droższe od pozostałych. Potrzeba też dodatkowe miejsca na kierownicy do ich montażu.

Montowane w rączce…
a w zasadzie na kierownicy. Zwykle są niewielkich rozmiarów.  Te nieco większe często są składane. Plusem jest fakt, że nie zabierają miejsca na kierownicy. Wystają jednak poza rower i przy upadku lub zwykłym przewróceniu się roweru łatwo je uszkodzić.

Montowane poza rowerem…
Najczęściej na przedramionach lub ramionach rowerzysty lub też kasku. W pierwszym przypadku, o ile spełniają swoją funkcję musimy dodatkowo je zakładać za każdym razem, gdy chcemy jeździć na rowerze. Z jakichkolwiek lusterek byśmy jednak nie korzystali po prostu warto je mieć. W przypadku jazdy w ruchu miejskim warto nawet zaopatrzyć się zarówno w prawe jaki lewe. Znacznie poprawi to komfort i bezpieczeństwo jazdy. Gdy jeździmy rowerem głównie poza miastem z pewnością wystarczy jedno lusterko.

Rower z beczek po whisky

Stal, aluminium czy karbon lub włókna węglowe. Liczba materiałów używanych do produkcji rowerów a w zasadzie rowerowych ram jest spora. Nikogo chyba nie dziwi, że jest na niej również drewno. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę „rower z drewna” by wyświetliła się długa galeria zdjęć mniej lub bardziej futurystycznych kształtów. Wiele z nich wygląda przepięknie. Wydawać by się mogło, że trudno w tym zakresie wymyślić coś nowego. A jednak.

Firma Renovo, produkującą drewniane ramy rowerowe stworzyła rower wspólnie z destylarnią Glenmorangie. Do budowy ramy wykorzystana drewno z beczek po whisky. Tak powstał rower dla fanów tego trunku. Wersja jest mocno limitowa. Powstało zaledwie 50 sztuk, z których każda kosztuje blisko 7000 funtów. Oczywiście rower jest w pełni użytkowy.

 

 

Źródło: RENOVO

Składaki

Pamiętacie rowery z czasów PRL-u? Wigry 3 były chyba jednym z najpopularniejszych prezentów komunijnych. Był też ich większy brat – Jubilat. Co je łączyło? Oba nazywane były składakami. Łamana w połowie rama miała ułatwiać transport roweru. Czy ktokolwiek złożył ten rower choć raz?

 

Dzisiejsze „składaki” to inna klasa. Nadal nie brakuje prostych rozwiązań, w których rower składa się jedynie w połowie. Wymagania jednak rosną. Chcemy by rower nie tylko służył do, w miarę komfortowej jazdy, ale również mieścił się w torbie.Byśmy mogli wsiąść z nim do windy czy tramwaju. By był niewiele cięższy od laptopa. Czy da się to połączyć?

Imponującym rozwiązaniem jest Kwiggle. Rower składa się do rozmiarów torby na kółkach, którą najczęściej emeryci ciągną za sobą na zakupy. O ile wydaje się naprawdę fajnym rozwiązaniem na pokonanie krótkich tras w mieście, o tyle chyba nikt nie wybrałby się nim na dłuższą wycieczkę zwłaszcza po nierównościach. Dlaczego? Obejrzyjcie film i zwróćcie uwagę na siodełko.

 


Nieco bardziej komfortowym rozwiązaniem wydaje się Humming Bird. Pomimo pokaźnych rozmiarów rower, po złożeniu zajmuje stosunkowo niewielką przestrzeń. Cieszą koła oraz siodełko – większe niż w przypadku Kwiggle. Rower, pomimo dużych rozmiarów, jest stosunkowo lekki – około 6,5 kg. Wszystko za sprawą wykonanej z karbonu ramy. Właśnie na wagę w tym przypadku postawili producenci.


Ekstremalnym rozwiązaniem w produkcji rowerów, które mają zajmować mało miejsca jest Halbrad. Zmniejszenie rozmiaru gwarantuje tu kierownica umieszczona… za siodełkiem. Jadąc kierujemy rowerem mając ręce za plecami. Czy tylko my uważamy, że to skrajnie niekomfortowe? Trudno nawet uznać, że rower należy do kategorii rowerów składanych. Gotowy do jazdy wygląda bowiem jak złożony. W zasadzie wygląda tak, jak by brakowało połowy. Zobaczcie sami.
 

 

Okolica.info.pl

Rowery bez łańcucha

Spadający łańcuch. Nice ma chyba osoby, która choć raz w życiu nie spotkała się z tym problem używając roweru. Od kilu lat pojawiają się kolejne propozycje wyeliminowania tego problemu. Poniżej prezentujemy kilka z rozwiązań. Czy mają szansę przyjąć się na rynku? Jak na razie łańcuch wydaje się mieć pewną pozycję.

 

Ciekawe rozwiązanie, ze pewnego rodzaju wałem napędowym proponuje firma CeramicSpeed. Siła na tylne koło jest przenoszona za pomocą wałka. Nadal pozostaje jednak kwestia zębatek jednak w nieco innej odsłonie. CeramicSpeed kładzie je w jednej płaszczyźnie zębami do góry. Więcej o nim tutaj:

i tutaj

https://www.ceramicspeed.com/en/driven/


Autorem kolejnej propozycji jest firmaStringbike i jej system stringdrive. Trudno odmówić twórcom kreatywności. Cały napęd prezentuje się dość futurystycznie. Łańcuch zastępują w tym przypadku dwie linki, które w stosunkowo łatwy sposób możemy demontować. Biorąc pod uwagę fakt, że rozwiązanie zostało zaprezentowane już w 2014 i nadal nie podbiło świata można przypuszczać, że miłośnicy tradycyjnego łańcucha mogą spać spokojnie.


Jedno z najciekawszych rozwiązań prezentuje firm NuBike. W tym przypadku napęd na tylne koło przenoszony jest za pomocą dźwigni. Całości wygląda prosto i solidnie. Rower w łatwy sposób można też rozłożyć na części. Twórcy przekonują też, że jazda z takim napędem jest zdrowsza niż przy tradycyjnym korbowodzie.


Ostatnia z propozycji to polski patent firmy IzzyBike. Tym razem napęd przeniesiony został na przednie koło. Co ciekawe rower zgina się w połowie.. skręca przednie koło i połowa ramy. Podobno jest to wygodne i komfortowe. Zobaczcie sami.

Okolica.info.pl

Rower kołem się toczy

Rower na dwóch, trzech a może czterech kołach? Co definiuje pojęcie roweru? Napęd? Liczba kół? Coraz częściej pojawiają się rozwiązania, które wykraczają poza definicję tradycyjnego roweru. Nie oznacza to jednak, że są złe. Są po prostu inne i, co warto dodać, interesujące. Przedstawimy kilka z nich.

Jedną z bardziej interesujących produkcji ostatnich lat jest ThePodRide. Czterokołowiec przypominający maleńki samochód. Głównym założeniem jego twórcy – Mikaela Kjellmana było poprawienie komfortu jazdy rowerem zwłaszcza podczas złej pogody. Tradycyjny napęd wspomaga silnik elektryczny. Akumulatory zapewniają też oświetlenie.


Niesamowicie wyglądającym rozwiązaniem jest Rungu. Rower jest trójkołowcem jednak nietypowo posiada dwa koła z przodu umiejscowione blisko siebie. Patrząc na prezentację to rozwiązanie wydaje się zapewniać dużo lepszą stabilizację na ekstremalnie nierównej nawierzchni. Dwa koła trudniej ulegną uślizgowi niż jedno. Warto zaznaczyć, że pracę każdego wspiera niezależny amortyzator.  Rungu wygląda niczym czołg i wydaje się, że żaden teren nie jest mu straszny. W jego przypadku również zastosowano wspomaganie silnikiem elektrycznym.


Na koniec trajka. Rower, kojarzony często z osobami niepełnosprawnymi. Wbrew pozorom nie tylko oni są jego użytkownikami. Trajkawystępuje w dwóch wersjach – dwa koła z przodu lub z tyłu rozstawione szeroko.W pierwszej Kierujący jedzie w pozycji półleżącej. To ma zapewnić większy komfort jazdy oraz odciążyć mięśnie pleców.

 

W drugim rozwiązaniu trajka posiada dwa małe ale szerokie koła z tyłu oraz przednie znacznie większe od przednich. W tym przypadku trudno już chyba mówić o niej w kategorii roweru. W tej wersji służy bowiem wyłącznie do zjazdów. Szerokie tylne koła umożliwiają driftowanie. Jakiekolwiek inne wykorzystanie tego roweru wydaje się mało realne.

Okolica.info.pl