Składaki

Pamiętacie rowery z czasów PRL-u? Wigry 3 były chyba jednym z najpopularniejszych prezentów komunijnych. Był też ich większy brat – Jubilat. Co je łączyło? Oba nazywane były składakami. Łamana w połowie rama miała ułatwiać transport roweru. Czy ktokolwiek złożył ten rower choć raz?

 

Dzisiejsze „składaki” to inna klasa. Nadal nie brakuje prostych rozwiązań, w których rower składa się jedynie w połowie. Wymagania jednak rosną. Chcemy by rower nie tylko służył do, w miarę komfortowej jazdy, ale również mieścił się w torbie.Byśmy mogli wsiąść z nim do windy czy tramwaju. By był niewiele cięższy od laptopa. Czy da się to połączyć?

Imponującym rozwiązaniem jest Kwiggle. Rower składa się do rozmiarów torby na kółkach, którą najczęściej emeryci ciągną za sobą na zakupy. O ile wydaje się naprawdę fajnym rozwiązaniem na pokonanie krótkich tras w mieście, o tyle chyba nikt nie wybrałby się nim na dłuższą wycieczkę zwłaszcza po nierównościach. Dlaczego? Obejrzyjcie film i zwróćcie uwagę na siodełko.

 


Nieco bardziej komfortowym rozwiązaniem wydaje się Humming Bird. Pomimo pokaźnych rozmiarów rower, po złożeniu zajmuje stosunkowo niewielką przestrzeń. Cieszą koła oraz siodełko – większe niż w przypadku Kwiggle. Rower, pomimo dużych rozmiarów, jest stosunkowo lekki – około 6,5 kg. Wszystko za sprawą wykonanej z karbonu ramy. Właśnie na wagę w tym przypadku postawili producenci.


Ekstremalnym rozwiązaniem w produkcji rowerów, które mają zajmować mało miejsca jest Halbrad. Zmniejszenie rozmiaru gwarantuje tu kierownica umieszczona… za siodełkiem. Jadąc kierujemy rowerem mając ręce za plecami. Czy tylko my uważamy, że to skrajnie niekomfortowe? Trudno nawet uznać, że rower należy do kategorii rowerów składanych. Gotowy do jazdy wygląda bowiem jak złożony. W zasadzie wygląda tak, jak by brakowało połowy. Zobaczcie sami.
 

 

Okolica.info.pl